Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie

Lotnictwo na pomoc Powstaniu Warszawskiemu

Data dodania: 19 września 2022

Trwające od 1939 roku okupacja oraz terror niemiecki wpływały na nastroje oraz wolę walki wśród społeczeństwa polskiego. Nadzieja na odzyskanie wolności, a co za tym idzie morale i chęć do przeciwstawienia się okupantowi znacznie wzrosła, gdy III Rzesza zaczęła ponosić coraz większe porażki na polach bitew. Cofające się oddziały niemieckie były dla Polaków zachętą do „wyrównania rachunków” za wiele lat pogardy i okupacyjnej przemocy. Ponadto sytuacja na wszystkich frontach zapowiadała rychły upadek „Tysiącletniej Rzeszy”. 6 czerwca 1944 roku wojska Aliantów, w tym polskie jednostki wylądowały w Normandii. Dodatkowo niemieckie oddziały wypierano z Włoch, a 22 czerwca na froncie wschodnim ruszyła olbrzymia ofensywa Armii Czerwonej pod nazwą Operacja Bagration. Już po rozpoczęciu tej operacji, 20 lipca 1944 roku doszło do zamachu na Adolfa Hitlera. Wódz Rzeszy wyszedł z zamachu cało.

 

Te informacje wpływały na chęć wyzwolenia się z niemieckiej okupacji. 13 lipca 1944 roku Armia Czerwona zdobyła Wilno, 24 lipca Lublin, a 29 oddziały sowieckie zdobyły przyczółek na zachodnim brzegu Wisły. Niemcy z zaczęli przygotowywania do obrony Warszawy. 27 lipca gubernator dystryktu warszawskiego Ludwig Fischer wydał rozporządzenie o stawieniu się 100 tys. osób do robót fortyfikacyjnych. Wszystkie te wydarzenia sprawiły, że 31 lipca gen. Tadeusz Komorowski wydał rozkaz o rozpoczęciu akcji zbrojnej w Warszawie. Godzina „W’ miała wybić 1 sierpnia o godzinie 17:00. Warto zaznaczyć że decyzja o walce z nazistami w Warszawie została podjęta dopiero w drugiej połowie lipca 1944 roku. Wcześniej Armia Krajowa nie zakładała działań zbrojnych w stolicy, aby uniknąć zniszczeń i cierpień ludności cywilnej.

 

Powstanie wybuchło o ustalonej porze. Siły powstańców liczyły około 50 tys. żołnierzy, niemieckie za 25 tys. Mimo przewagi liczebnej powstańców, ogromnym problemem było słabe uzbrojenie, którym nie można było przeciwstawić się lepiej wyposażonej armii niemieckiej, wspieranej przez artylerię, czołgi oraz lotnictwo. Swoje braki w zaopatrzeniu powstańcy musieli uzupełniać produkcją własną, czy zdobyczami na przeciwniku oraz alianckimi zrzutami.

 

Gdy gen. T. „Bór” Komorowski, dowódca AK powiadomił Rząd RP w Londynie o decyzji o wybuchu powstania. Jedyną polską jednostką, która mogła nieść natychmiastową pomoc powstańcom była 1586 Eskadra Specjalnego Przeznaczenia (ang. No. 1586 Flight RAF). Oddział ten był spadkobiercą rozwiązanego w 1943 roku Dywizjonu 301, który przemianowano na 138 Special Duties Squadron. Tego samego roku po przeniesieniu w rejon Morza Śródziemnego, nadano mu nazwę 1586 Polish Special Duties Flight. 1 sierpnia eskadra dysponowała 6 sprawnymi samolotami Handley Page Halifax oraz 3 Consolidated B-24 Liberator. Pierwszy lot nad Warszawę odbył się nocą z 4 na 5 sierpnia. Uczestniczyło w nim siedem polskich załóg oraz siedem z RAF-u (Royal Air Force). Podczas przygotowań do lotu rozkazy zostały zmienione i eskadra miała polecieć w inne rejony Polski. Cztery polskie załogi zlekceważyły nowe rozkazy i dokonały zrzutów w Warszawie. Wzmocniona niemiecka obrona przeciwlotnicza zadała ogromne tej misji duże straty. Dodatkowo ze względu na nieupoważnione loty Polaków do Warszawy, wszelkie operacje z pomocą dla polskiego podziemia zostały wstrzymane.

 

Po wprowadzeniu zakazu lotów rozpoczęły się intensywne zabiegi polskiego rządu, aby załogi z 1586 Eskadry mogły latać jako ochotnicy. Od 8 sierpnia loty zostały wznowione, a 11 sierpnia po wizycie Winstona Churchilla w Neapolu zadecydowano, że Liberatory 178 i 31 Szwadronu z No. 205 (Heavy Bomber) Group pomogą w zrzutach nad Warszawą. W dniach 13-15 sierpnia podjęto ogromny wysiłek aby wspomóc walczących powstańców. Nad miasto wysłano łącznie 54 samoloty, z czego 29 załóg dokonało zrzutów. Jedynie 1/3 ładunków trafiło na tereny kontrolowane przez AK. Jedenaście samolotów nie wróciło, a większość z nich była ciężko uszkodzona. Ogromnym problemem była odległość, ponieważ piloci musieli lecieć z Włoch, by po zrzucie wrócić do baz. Ponadto napotykali na intensywny ogień przeciwlotniczy. Alianci próbowali otrzymać zezwolenie Józefa Stalina na lądowanie w bazach na terenie zajętym przez Armię Czerwoną, jednak „zielone światło dla tych misji zapaliło się” dopiero we wrześniu. Sierpniowe loty do Polski zamknęły się liczbą 170 samolotozadań, z czego aż 83 wykonała 1586 Eskadra. Zrzucono około 52 t wyposażenia. Zapotrzebowanie AK zostało wyliczone na 500 t. Ponadto, według różnych szacunków zaledwie 30-35 t trafiło w ręce powstańców. Oprócz zrzutów nad samą Warszawą, samoloty były wysyłane w okolice miasta, głównie do Puszczy Kampinoskiej. Interesujące są relacje pilotów opisujących jak wyglądały zrzuty nad Warszawą. Służący w Dywizjonie 300 Włodzimierz Bernhardt wspomina:

„Tak byłem parę razy nad palącą się i dymiąca Warszawą i Kampinosem. Lataliśmy wów­czas na Wellingtonach i Halifaxach. Te ostatnie były słabo uzbrojone i wyjątkowo mało zwrot­ne. Do Polski lecieliśmy nad Jugosławią i Węgrami. Nad Warszawą robiłem zrzuty na Plac Napoleona i na Plac Krasińskich, a nad Kampinosem w okolicy wsi Wiersze i Zaborów Leś­ny.. Według relacji mojego brata, były to wyznaczone dla nas miejsca zrzutów. Proszę sobie wyobrazić, że tej nocy kiedy dokonywałem wraz z innymi załogami zrzutów nad Puszczą Kampinoską, podejmował je właśnie obecny przy naszej rozmowie mój brat stryjeczny. Dziwna zbieżność losu, ja w górze, a on o siedem lat młodszy ode mnie jako powstaniec z Żoliborza i Marymontu przyszedł z oddziałem po tak niezbędne zaopatrzenie w amunicję, granatniki i lekarstwa.”

 

Na początku września starty wśród polskich załóg doprowadziły do krótkiej przerwy. W międzyczasie USA kontynuowały naciski na ZSRS, aby pozwolono USAAF (United States Army Air Force) lądować na radzieckich lotniskach. Decyzja o udzieleniu zgody zapadła 12 września. Ostatecznie operację pod nazwą „Frantic 7” przeprowadzono 18 września. 110 bombowców Boeing B-17 Flying Fortress wystartowało z lotnisk we Wschodniej Anglii. Samoloty bombowe były eskortowane przez myśliwce P-51 Mustang. Do Polski doleciało 107 B-17, trzy zawróciły. Nad Warszawą samoloty napotkały na silny ogień ze strony artylerii plot., która spowodowała uszkodzenia w prawie połowie „Latających Fortec”. Zrzucono łącznie 1170 zasobników zawierających m.in. pistolety maszynowe Sten, karabiny Bren, granatniki Piat, a także duże ilości amunicji, materiałów wybuchowych, sprzętu medycznego oraz racji żywnościowych. Zrzuty wykonano z pułapu od 4200 m do 5200 m, przez co rozproszyły się na dużym obszarze i zaledwie 20% z nich zostało podjętych przez powstańców.

 

Po tej operacji aż do kapitulacji Powstania 2 października kontynuowano pomoc dla Warszawy. We wrześniu z baz włoskich do Polski wykonano 52 samolotozadania, z czego 17 było udziałem 1586 Eskadry. Za bohaterską pomoc dla Powstania Warszawskiego Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych, gen. Broni Kazimierz Sosnkowski, nadał 301 Dywizjonowi Bombowemu Ziemi Pomorskiej miano Dywizjonu Obrońców Warszawy.

 

autor: Marcin Kalbarczyk, spec. ds. historii lotnictwa i wojskowości MSP

 

Bibliografia:

B.Cynk, Polskie Siły Powietrzne w wojnie 1943-1945 tom II, Gdańsk 2002

Król, Polskie dywizjony lotnicze w Wielkiej Brytanii 1940-1945, Warszawa 1976

https://www.1944.pl/artykul/powstanie-warszawskie,4736.html

https://muzhp.pl/pl/e/1220/wybuch-powstania-warszawskiego

https://narodowa.pl/exhibits/z-brindisi-nad-plonaca-warszawa/