Oudemirdum – miejsce gdzie pamięć o polskich lotnikach żyje wiecznie

23
Paź

Delegacja Muzeum Sił Powietrznych oraz Mobilnej Jednostki Dowodzenia Operacjami Powietrznymi złożyła hołd poległym lotnikom 305 Dywizjonu bombowego Ziemi Wielkopolskiej i Lidzkiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. W poszukiwaniu tradycji 305 dyonu Jacek Zagożdżon – adiunkt MSP oraz dowódca MJDOP – płk. pil. Mirosław Nawrocki wraz z mjr. Piotrem Jakubczykiem i por. nawig. Anną Święch dotarli do Amsterdamu, a następnie Oudemirdum.

Wielokrotnie pisaliśmy o Oudemirdum – małej fryzyjskiej wsi znanej do tej pory głównie ze swych piaszczystych plaż i 14 metrowej wieży widokowej. Polskim turystom i historykom nieznanej niemal wcale. To tu jednak narodził się pomysł uczczenia polskich lotników walczących o wolny świat z niemieckim agresorem w latach II wojny światowej. 

Kiedy w sierpniowe popołudnie 2016 roku Evander Broekman – szef projektu grupy Leemans jechał rowerem po plaży jeziora IJsselmeer, patrząc na odległe o 5 km. miejsce prac wydobywczych swojego zespołu, nie myślał jeszcze, że to właśnie miejsce stanie się Mekką dla Polaków i miłośników lotnictwa. Dopiero po rozmowach z Sjerpem Laarsmą, przy jego zaangażowaniu i pomocy władz fryzyjskich, zapadła decyzja by na plaży przy De Hege Gerzen stanął pomnik załogi Vickersa Wellingtona IC nr R1322 SM-F, 305 Dywizjonu bombowego Ziemi Wielkopolskiej i Lidzkiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, wydobytego przez grupę Leemans.

W rozmowie z Evanem – synem Evandera, który wraz z przyjaciółmi – Korpusem Kadetów Morskich (Zeekadetkorps) objął monument opieką, dowiadujemy się, że pracę nad tym projektem kadeci podjęli jeszcze na etapie wydobywania szczątków, kiedy archeolodzy poprosili ich o zabezpieczenie miejsca. Na swych łodziach patrolowali wody wokół stanowiska archeologicznego zorganizowanego na 4 metrach głębokości jeziora IJsselmeer – dawnego Morza Północnego.

Pomnik upamiętniający polską załogę odsłonięty 2 maja 2017 r., spod 400 metrowej, biało-czerwonej szachownicy w asyście przedstawicieli MSP, Hurricane of Hearts, władz Fryzji, Kadetów Morskich, sympatyków lotnictwa i autorów wielkiego sukcesu, jakim było wydobycie wraku oraz przeprowadzenie badań szczątków ludzkich,  dzisiaj jest miejscem spotkań Polonii z całej Holandii. Forma monumentu jest po dwakroć symboliczna. Dwie oryginalne łopaty wydobytego wraku wskazują oznaczone czerwoną boją miejsce tragedii, a zarazem niczym symboliczne śmigło wyciągające bombowiec z ognia walki, wynoszą z dna morza szczątki załogi – albowiem to dzięki odkryciu wraku samolotu i będących w nim aktywnych bomb możliwa była akcja wydobycia, która pozwoliła odnaleźć szczątki i przywrócić tożsamość trzech członków załogi.

Od naszej ostatniej wizyty lotnicy, których szczątki zostały odkryte we wraku i poddane badaniom DNA, znaleźli miejsce wśród swych kolegów z załogi i lotników innych dywizjonów, którzy swój ostatni lot wykonali nad holenderską ziemią, na cmentarzu De Nieuwe Ooster w Amsterdamie.

Przy pomniku, staraniem Sjerpa Laarsmy, powstała tablica informacyjna w języku niderlandzkim – planowane są tłumaczenia na pięć kolejnych języków w tym lokalny język fryzyjski i język polski. W podziękowaniu za ogrom pracy włożony w upamiętnienie polskiej załogi oraz kształtowanie świadomości historycznej młodzieży, delegacja wręczyła drobne podarunki skautom oraz osobom odpowiedzialnym za powodzenie całego projektu, Dowódca MJDOP wręczył pamiątkowe deski dla Evandera Broekmana – szefa projektu w Leemans Speciaalwerken, mjr. w st. spoczynku Arie Kepperta – w czasie projektu odpowiedzialnego za badania z ramienia Królewskiej Armii Holenderskiej oraz Sjerpa Laarsmy – właściciela De Hege Gerzen.Szczególnie budujące jest zaangażowanie lokalnej młodzieży i ich chęć kultywowania pamięci o wspólnych bohaterach…